Jak mieć czas nie mając czasu

Czy wiesz czego najczęściej życzymy innym? Zdrowia. Potwierdzają to w sondaże TNS OBOP.

I co z tego wynika? Co z tego, że zdrowie jest dla nas ważne, skoro coraz więcej Polaków choruje, coraz więcej przedsiębiorców jest wypalonych, a liczba chorób cywilizacyjnych i autoimmunizacyjnych rośnie w zastraszającym tempie? Co z tego, że zdrowie jest dla nas ważne? Zazwyczaj niestety niewiele. Bo zdrowie nie stanowi dla nas realnej, konkretnej, namacalnej wartości. Często zaczynamy się nim tak naprawdę interesować, dopiero gdy je tracimy. Poza tym w dzisiejszym świecie panują błędne przekonania, że dbanie o zdrowie jest skomplikowane i zabiera dużo czasu, którego przecież nie mamy.

A ja już od kilku lat udowadniam moim pacjentom, klientom, uczestnikom warsztatów, że zdrowy styl życia wcale nie musi być ani trudny ani czasochłonny. Wręcz przeciwnie.

Dziś przedstawię Ci historie 3 moich pacjentów (imiona zostały zmienione), jeśli też zmagasz się z brakiem czasu dla zdrowia, to powinieneś znaleźć w nich coś dla siebie.

  1. historia Kasi

Kasia przyszła do mnie po wielu nieudanych próbach odchudzania. Sfrustrowana, że ma takie geny i przemianę materii, że chyba nigdy nie schudnie. Stosowała wiele diet, głównie restrykcyjnych, ale zero efektów, a jeśli nawet był efekt, to niestety jojo. Pierwsze co od niej usłyszałam to: „Pani Asiu, najgorsze jest to, że ja nie mam czasu. Nawet jak na chwilę się postaram, to potem ten cały rygor, mnie zabija”.

Podczas wywiadu okazało się, że Kasia nie pije wody. 2-3 kawy dziennie, 1-2 herbaty, a woda tylko po zajęciach fitness, czyli max 2 razy w tygodniu.

Kasi woda nie smakowała, jednak zaufała mi i postanowiła spróbować przez tydzień pić 1 szklankę ciepłej wody rano od razu po wstaniu z łóżka. Tym bardziej, że o nic więcej jej nie poprosiłam, więc argument braku czasu odpadł na starcie. Okazało się, że ciepła woda wchodzi lepiej i wcale nie jest taka zła 😉 Co więcej, po 2 tygodniach Kasia piła już 1 l wody dziennie, małymi krokami (a może raczej łykami) zwiększając jej ilość. O regularnym piciu przypominała jej aplikacja w telefonie. I wiesz co? Po dwóch tygodniach Kasia przyszła do mnie bez frustracji, z uśmiechem na twarzy, 2 kg mniej na wadze (!!!) i bez obrzękniętych nóg. Tak, wbrew pozorom nadmiar wody gromadzący się w organizmie możemy często usunąć właśnie piciem większej ilości wody! Potem pracowałyśmy jeszcze nad innymi aspektami, ale tak mała zmiana, jak szklanka ciepłej wody z rana, zapoczątkowała cały ten proces. Banał? Tylko właśnie o takie proste czynności w życiu się rozchodzi… Bo to co proste do zrobienia jest też proste do nie robienia.

A Ty? Ile wody dziennie wypijasz? Jeśli tak jak Kasia nie masz nawyku picia wody, polecam zacząć stopniowo, od jednej szklanki z rana. Zainstaluj sobie też aplikację, np. Piję wodę. Będzie Cię dodatkowo motywować i kontrolować 😉 Zobaczysz, że po jakimś czasie nie będzie Ci już potrzebna, picie wody stanie się dla Ciebie rutyną, a Twój organizm Ci za to z pewnością podziękuje!

alarm-clock-2132264_1920

     2. historia Marka

Marek nie miał czasu. Ale nie miał też zdrowia, więc gdy pewnego dnia lekarz powiedział mu, że nie wróży mu świetlanej przyszłości jeśli się wreszcie nie ogarnie… postanowił choć spróbować się ogarnąć.

emoji-3202669_1920

Marek pracując na wysokim stanowisku w korpo żywił się u Pana Kanapki, wypijał kilka małych puszek czarnego napoju bogów w czerwonej puszce, który był za 1zł w automacie dla pracowników, a wracając z pracy (jak się możecie domyślić niezbyt wcześnie, szczególnie w sezonie projektowym) albo wciągał coś pod drodze albo zamawiał do domu (dziwnym trafem w pobliżu była i PizzaHut i Telepizza – żyć nie umierać!). W lodówce zazwyczaj miał jogurt pitny owocowy na kryzysowe chwile. Marek dziwił się, że tak tyje, bo jadł zazwyczaj tylko 2 posiłki. Jednak gdy przeliczyliśmy, że w standardowych 3 puszkach coli wypija codziennie dodatkowo 21 kostki cukru, zrozumiał skąd ta oponka na brzuchu (Nie wierzysz? Sprawdź na http://ilecukru.pl/).

Co zrobiliśmy? Wyobraź sobie, że nie starałam się zrobić z Marka kucharza 😉 Marek zdecydował się na catering dietetyczny. Dieta pudełkowa okazała się strzałem w dziesiątkę! Odpowiednio sprawdzona, dobrana pod kątem makro i kaloryczności (w stylu paleo/ LCHF) nie tylko mu smakowała, ale zaczęła dawać rezultaty. Wciąż trochę walczymy z napojem bogów (szczerość u dietetyka jak na spowiedzi, to podstawa sukcesu) i aktywnością fizyczną, ale Marek na 5 piętro swojego biurowca zaczął wchodzić po schodach, a na drodze do automatu postawił sobie barykadę ze stolika z wodą mineralną. Tym sposobem pomaga nie tylko sobie, ale też kolegom.

Jeśli przygotowywanie posiłków jest Twoją piętą Achillesa, polecam dietę pudełkową. Ma ona swoje wady, ale często jest naprawdę świetnym, a przede wszystkim skutecznym rozwiązaniem w kontroli tego co i ile jemy. A jeśli nie stać Cię na catering dietetyczny (to jednak trochę kosztuje), przeczytaj historię Magdy…

      3. historia Magdy

Magda jest matką Polką z prawdziwego zdarzenia. Dwójka małych przedszkolaków, mąż, pies i masa obowiązków. A i jeszcze restauracja. Ale nie jako lukratywny biznes. Magda po prostu gotuje na okrągło. Bo mąż lubi to, syn tamto, a córka jeszcze co innego. Kilka śniadań, obiadów, kolacji. Sama ma dość już jedzenia, zjada resztki po dzieciach. Nie może schudnąć po ciąży już 3 rok i z miesiąca na miesiąc czuje coraz większe zmęczenie.

robbinhiggins-2763643_1280

Dieta pudełkowa jak się możecie domyślić nie wchodziła w grę. Postanowiłyśmy wykorzystać atut Magdy – jest świetną kucharką. Tylko zamiast gotowania 24h na dobę Magda zaczęła gotować 4 godziny (jeden wieczór) na 2 dni. I bez menu restauracyjnego. Dorosły czy dziecko – jeden człowiek. Nigdy nie rozumiałam menu dla dzieci w restauracji (no chyba, że chodzi o porcje). Zmiana nawyków żywieniowych całej rodziny nie jest łatwa, zmiana uległości matki, która do tej pory przygotowywała wszystko na kiwnięcie palcem, również. Ale działamy. Magda ma dokładny plan, rozpisany. Domownicy mogą sprawdzić, co będzie do jedzenia w tygodniu, bo menu wisi na lodówce. Dzieciaki nawet pomagają i uzupełniają menu pod kątem graficznym. A Magda może jeść normalnie, ze wszystkimi, nie na kolanie. I wreszcie ma czas w ciągu dnia na coś poza kuchnią. Mam nadzieję, że nie zagospodaruje go tylko praniem, prasowaniem i sprzątaniem, ale będzie to czas dla niej. Bo zasługuje na niego. Bardzo.

table-3224645_1920

A Ty co myślisz o gotowaniu na 2 dni? Czy masz może swoje sprawdzone metody na ograniczenie czasu spędzanego w kuchni?

Jeśli te historie Cię zainspirowały mam nadzieję, że weźmiesz z nich coś dla siebie. I zaczniesz działać. A jeśli temat zdrowego stylu życia dla ‚zapracowanych’ jest Ci bliski, spotkajmy się w realu 🙂 Serdecznie zapraszam na mój warsztat, który odbędzie się 23 marca. Szczegóły w wydarzeniu na Facebook’u, zapisy Evenea.

VANTIS_slajd_szkolenie-Joanna-Salwa_05032018-b.png