5 produktów świątecznych

Z czym kojarzą Ci się święta Bożego Narodzenia? Mi z roznoszącym się po całym domu aromatycznym zapachem korzennych przypraw, pysznym karpiem i wspólnym kolędowaniem przy pianinie i choince. Niestety niektórym pewnie święta mogą kojarzyć się z problemami gastrycznymi z powodu przejedzenia albo całymi dniami nerwowo spędzonymi w kuchni na gotowaniu. Jednak przecież wcale tak być nie musi. Po pierwsze, droga kobieto, pracą w kuchni naprawdę można i trzeba się dzielić – dzieci będą się świetnie bawić lepiąc uszka (i naprawdę nikt nie zauważy, że ich kształt nie jest w tym roku idealny), a panowie z pewnością sprawdzą się jako pomoc kuchenna (nie tylko do zmywania naczyń). Mężczyzno, a jeśli to Ty jesteś (jak mój tata) na stanowisku domowego kucharza, dopuść tym razem do garów również panie. Poza tym prawdziwa Wigilia to nie obowiązkowe 12 dań, ale wspólne dzielenie się opłatkiem i rodzinna atmosfera. Jak na stole w Boże Narodzenie nie pojawi się do kawy 7 rodzajów ciasta, wręcz wszystkim to wyjdzie na zdrowie. Polskie tradycje świąteczne są piękne, ale trochę wyluzujmy z tym jedzeniem. No dobrze, czas na szybki przegląd głównych składników naszych talerzy, bo okazuje się, że są one całkiem zdrowe…

1. Kapusta

Królowa dań postnych, ale także często serwowana jest w postaci pysznego, polskiego bigosu w kolejnych dniach świąt. Kapusta jest bogata w wiele witamin (C, z grupy B, K, A, E) oraz składników mineralnych (mangan, cynk, wapń, żelazo, potas). Witaminy A, C i E to przeciwutleniacze, które zwalczają wolne rodniki – dzięki temu zapobiegają zbyt szybkiemu starzeniu się naszego organizmu. Dodatkowo kapusta kiszona zawiera kwas mlekowy, który jest świetnym probiotykiem i pozytywnie wpływa np. na mikroflorę naszych jelit, które to z kolei odpowiadają za ponad 70% odporności. Kapusta kiszona łatwiej się też trawi niż surowa, więc osoby z problemami trawiennymi nie będą się czuły zakłopotane przy świątecznym stole.  😉

2. Grzyby

Suszone grzyby sprawiają, że dania wigilijne mają niepowtarzalny zapach i smak. Jednak grzyby są również kolejnym cennym źródłem witamin (szczególnie z grupy B), wapnia, fosforu, żelaza, a także białka. Właśnie z powodu stosunkowo dużych ilości białka często nazywane są „mięsem lasu”. Tylko od razu uprzedzam – dobroci tych nie znajdziesz w pieczarkach hodowlanych – one niestety nie wiedzą co to runo leśne. Oprócz rewelacyjnych borowików, które co roku zbierają i suszą moi dziadkowie, warto (nie tylko od święta) zwrócić uwagę na boczniaki – mają one również właściwości lecznicze, podnoszą odporność, obniżają poziom cukru i cholesterolu.

3. Śledzik

Śledzie mają chyba tyle samo zwolenników co przeciwników, ale trudno przejść obok nich obojętnie. Ja osobiście lubię śledziowe wariacje z suszonymi śliwkami czy miodem. Jeśli chodzi o ryby, to jak pokazują dane WWF śledź jest jedną z mniej zanieczyszczonych, a to duży plus, bo dodatek metali ciężkich na talerzu zdecydowanie nam nie służy. Śledzie są przede wszystkim źródłem niezbędnych dla nas kwasów Omega-3 (EPA i DHA), które odpowiadają za przepuszczalność każdej błony komórkowej naszego ciała. Zawierają też wartościowe białko (aminokwasy egzogenne), witaminę D3, A, E oraz witaminy z grupy B. Dlatego świąteczny śledzik jest zdecydowanie na plus.

Pozostając w temacie ryb, karp jest z kolei mocno zanieczyszczony. Ryb hodowlanych lepiej w ogóle nie jeść, ponieważ karmione są paszą, która ani im ani nam nie służy. Jednak żeby tradycji stało się za dość, u nas wigilijny karpik na stole się pojawi. Nie popadajmy w skrajności, tym bardziej, że serwujemy go sobie zazwyczaj raz w roku.

4. Mak

To teraz coś na słodko – obowiązkowym składnikiem tradycyjnej wigilijnej kutii jest mak. To świetne źródło wapnia, a także żelaza. Jest bogaty w witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (A, D, E) oraz w witaminę C. Jednak aby zachować wartości odżywcze maku, najlepiej nie poddawać go obróbce termicznej – ja proponuję pyszną kutię z takim właśnie namoczonym tylko i zmielonym makiem. Z drugiej strony minusem maku jest duża ilość kwasów Omega-6, które działają prozapalnie i pogłębiają brak równowagi pomiędzy kwasami Omega-6 a Omega-3. Równowaga ta jest niezbędna dla prawidłowej ochrony naszych komórek, więc z ilością makowców na co dzień nie ma co przesadzać.

5. Przyprawy korzenne

Imbir, kurkuma, cynamon, goździki, kardamon, anyż… Obłędny zapach nie jest ich największą zaletą, gdyż przypisuje im się również działanie lecznicze. Zwalczanie wolnych rodników, grzybów, pasożytów, właściwości przeciwzapalne, oczyszczające, rozgrzewające, a nawet odchudzające… Wymieniać można jeszcze długo. Zdecydowanie polecam kawę według pięciu przemian z dodatkiem tych przypraw, a także picie takich naparów zamiast herbaty. Są przepyszne, szczególnie z dodatkiem miodu. Na moim kanale świąteczne intro właśnie z imbirem, kurkumą i cytryną – mój must have na dobry początek dnia.

Na koniec moje dwie rady na świąteczny talerz – wybierajmy produkty jak najmniej przetworzone (czyli tradycyjne dania sprawdzą się doskonale) i zwróćmy uwagę na ilość jedzenia, bo niektórzy zachowują się tak, jakby na święta dostali w prezencie dodatkowy żołądek.

Jakie potrawy zagoszczą w tym roku na Twoim stole? Wolisz tradycyjnego karpia, czy zdecydujesz się na świąteczne eksperymentowanie?